Taterki logo

7 grzechów głównych turysty w Tatrach (i jak ich uniknąć)

Wyjście o 11:00? Jeansy? Muzyka z głośnika? Zobacz, jak nie narobić sobie wstydu (i kłopotów) w górach. Krótki poradnik bez owijania w bawełnę.

Każdy z nas kiedyś zaczynał. Każdy kiedyś spocił się w bawełnianej koszulce albo klął pod nosem, bo zapomniał wody. Ale są błędy, które nie tylko psują wycieczkę, ale mogą się skończyć tragicznie (albo mandatem). Oto lista rzeczy, których w Tatrach po prostu się nie robi. Serio.

1. Wyjście o 11:00 (“Przecież zdążę, to blisko”)

To klasyk. Budzisz się, jesz jajecznicę, pijesz kawkę i o 11:00 meldujesz się w Kuźnicach. Błąd. Latem w Tatrach pogoda działa jak w zegarku: rano lampa, koło 13:00 chmury, o 14:00 burza. Jeśli wychodzisz późno, to akurat na szczycie Giewontu trafisz na wyładowania. Zasada jest prosta: Kto rano wstaje, ten nie ucieka przed piorunami. O 7:00-8:00 powinieneś być już na szlaku, a nie w łóżku.

2. “Latarka? Przecież mam iPhone’a”

Jasne, masz. Dopóki bateria nie padnie od zimna albo szukania zasięgu. A w lesie po zmroku jest ciemno tak, że nie widzisz własnych butów. Schodzenie po omacku z Czerwonych Wierchów to proszenie się o GOPR. Rozwiązanie: Czołówka z Decathlonu za 30 zł. Waży tyle co nic, a ratuje tyłek. Wrzuć do plecaka i zapomnij, że ją masz. Aż do momentu, gdy będzie potrzebna.

3. Pół litra wody na głowę

“Nie będę dźwigać”. No to będziesz cierpieć. Ból głowy w górach to zazwyczaj nie ciśnienie, a odwodnienie. Pół litra wody to Ty wypocisz na pierwszym podejściu. Ile brać? Minimum 1,5 litra. W upał – 2 litry. I nie, piwo w schronisku się nie liczy jako nawadnianie (niestety).

4. Nawigacja tylko w Google Maps

Google jest super, żeby znaleźć pizzerię na Krupówkach. W górach? Często pokazuje bzdury, czasy przejścia dla sprintera i prowadzi przez krzaki. Co zamiast tego? Aplikacja Mapa Turystyczna, Szlaki albo czeskie Mapy.com (dawne Mapy.cz) (działają offline!). A najlepiej – papierowa mapa zalaminowana. Ona nie traci zasięgu.

5. Ubezpieczenie na Słowacji (“To tylko kawałek”)

Wchodzisz na Rysy, robisz krok na słowacką stronę, skręcasz kostkę. Przylatuje śmigłowiec. I dostajesz rachunek na 15 000 euro. Tak to działa u sąsiadów – ratownictwo jest płatne. Tip: Ubezpieczenie kosztuje 5 zł za dzień. Kupisz je w 3 minuty przez telefon. Nie bądź sknerą, bo to się zemści.

6. DJ Szlakowy (Głośnik JBL w plecaku)

Jeśli puszczasz muzykę na szlaku, wiedz jedno: wszyscy dookoła Cię nienawidzą. Ludzie idą w góry, żeby posłuchać ciszy, wiatru, ewentualnie własnego sapania. Nie Twojej playlisty. Rada: Słuchawki. Wynaleziono je dawno temu. Działają świetnie.

7. “To tylko skórka od banana, zgnije”

Tak, zgnije. Za dwa lata. A w międzyczasie jakiś lis czy niedwiedź przyzwyczai się, że przy szlaku leży żarcie. Efekt? Zwierzęta podchodzą do ludzi, stają się agresywne i trzeba je odstrzelić. Rzucając skórkę, szkodzisz zwierzakom. Zasada: Wniosłeś pełne? Znieś puste. Proste.


Nie chcesz popełnić błędu? Zacznij od pewniaków. Dolina Kościeliska albo Rusinowa Polana to trasy, gdzie trudno o wtopę.

🏷️
Tagi
#porady #bezpieczeństwo #edukacja

Ostatnio na blogu