
Raczki czy raki w Tatry? Wybierz sprzęt z głową
Raczki czy raki w Tatry? Dobierz sprzęt do śniegu, lodu i trasy. Sprawdź dopasowanie do butów oraz moment, w którym trzeba zawrócić na czas bez wahania.
Jak dobrać kijki trekkingowe na Tatry? Sprawdź długość, materiał, blokadę i groty, zanim ruszysz na dolinę, przełęcz lub mokre zejście na tatrzański szlak.
Autor: Konrad Leśniak6 min czytania

Na zejściu z Rysów, Koziego Wierchu czy choćby z Hali Gąsienicowej kolana szybko przypominają, że grawitacja jest bezlitosna. Dlatego pytanie, jak dobrać kijki trekkingowe na Tatry, nie sprowadza się do wybrania koloru i najniższej ceny. Dobre kijki realnie odciążają nogi, poprawiają równowagę na mokrych kamieniach i dają pewniejszy krok z ciężkim plecakiem. Złe będą telepały się, składały w dłoniach albo przeszkadzały bardziej niż pomagały.
Tatry nie są miejscem na sprzęt kupowany tylko po to, żeby dobrze wyglądał na zdjęciu przy Morskim Oku. Szlak potrafi zaczynać się wygodną drogą, a dwie godziny później zamienić w stromą, śliską układankę z kamieni, korzeni i błota. Kijki warto dobrać pod takie zmiany, a nie pod spacer po deptaku.
Najpierw odpowiedz sobie, dokąd właściwie idziesz. Na Dolinę Kościeliską, Chochołowską albo nad Popradzkie Pleso kijki są przede wszystkim wsparciem dla tempa i kolan. Nie potrzebujesz wtedy ultralekkiego modelu z kosmicznych materiałów, ale regulacja długości i pewna blokada nadal mają znaczenie.
Na dłuższych oraz bardziej stromych trasach - Czerwone Wierchy, Orla Perć, Rohacze, Rysy od strony słowackiej - wymagania rosną. Kijki dostają po łapach podczas długiego podejścia, a jeszcze mocniej na zejściu, gdy nogi są już zmęczone i zaczynasz niechętnie patrzeć na każdy kolejny stopień. W tej sytuacji liczy się trwałość, stabilność oraz możliwość szybkiego skrócenia jednego kijka na trawersie.
Jest też ważne „ale”. Kijki nie są magiczną przepustką na trudny szlak. Nie zastąpią kondycji, butów z sensowną podeszwą ani decyzji o zawróceniu przy burzy. Na odcinkach zabezpieczonych łańcuchami trzeba je zwykle schować lub przypiąć do plecaka, by mieć wolne ręce. Próba przechodzenia eksponowanego fragmentu z kijami dyndającymi pod pachą to proszenie się o kłopot.
Przy ustawianiu długości stań na płaskim podłożu, chwyć rękojeść i oprzyj grot przy stopie. Łokieć powinien tworzyć mniej więcej kąt prosty. To punkt wyjścia, nie święta reguła wyryta na Giewoncie.
Na podejściu kijki skraca się zwykle o około 5-10 cm. Dzięki temu nie musisz unosić barków i wbijać ich nienaturalnie daleko przed siebie. Na stromym zejściu warto je z kolei wydłużyć o podobny zakres, żeby sięgać stabilnie niżej i nie pochylać się nadmiernie do przodu.
Przy trawersie przydaje się różna długość kijów: ten od strony stoku krótszy, ten od strony doliny dłuższy. Brzmi jak detal dla ludzi, którzy liczą przewyższenia co do metra, ale po kilku kilometrach skośnego, mokrego zbocza naprawdę czuć różnicę. Jeśli kupujesz kijki dla osoby niższej, dziecka lub bardzo wysokiego partnera, sprawdź przede wszystkim minimalny i maksymalny zakres regulacji. Uniwersalny model nie zawsze będzie uniwersalny dla każdego.
Kijki teleskopowe składają się z wsuwanych segmentów. Są bardzo praktyczne na tatrzańskie wyjścia, bo łatwo zmienisz ich długość w trakcie marszu. Dobre modele z zewnętrzną blokadą zaciskową regulujesz szybko, także w rękawiczkach i przy zimnych palcach.
Modele składane typu Z-pole są lżejsze, po złożeniu zajmują mało miejsca i kuszą osoby, które liczą każdy gram. Sprawdzają się świetnie podczas szybkich, długich wycieczek. Zwykle mają jednak mniejszy zakres regulacji albo nie mają go prawie wcale. Jeśli chodzisz różnorodnie - od dolin po strome przełęcze - klasyczny kij teleskopowy będzie bezpieczniejszym, bardziej wszechstronnym wyborem.
Aluminium to rozsądny wybór dla większości osób planujących Tatry. Kijki są nieco cięższe od karbonowych, ale zwykle tańsze i lepiej znoszą przypadkowe boczne obciążenie. Gdy aluminiowy segment się wygnie, czasem da się go jeszcze doprowadzić do używalności albo wymienić. To nie jest piękne, ale góry nie zawsze są piękne, zwłaszcza po trzech godzinach deszczu.
Karbon wygrywa wagą i dobrze tłumi drgania. Docenisz go, gdy robisz długie trasy i często nosisz kijki w rękach. Ma jednak słabszą stronę: punktowo przeciążony może pęknąć nagle. Zaklinowany między kamieniami kij i mocne szarpnięcie to scenariusz, który w Tatrach zdarza się częściej, niż reklamowe zdjęcia sugerują.
Nie ma tu jednej odpowiedzi dla wszystkich. Osoba chodząca kilka razy w roku po łatwiejszych trasach może spokojnie wybrać aluminium. Kto robi długie przejścia, ma dobrą technikę i chce zmniejszyć wagę zestawu, może dopłacić do karbonu. Nie kupuj jednak karbonu kosztem porządnych butów, kurtki przeciwdeszczowej czy czołówki. Priorytety na górski dzień są dość brutalne.
W kijkach regulowanych najważniejsza jest blokada. Zewnętrzny zacisk jest prosty do sprawdzenia, szybkiej regulacji i serwisowania. Przed wyjściem dociśnij kij mocno do ziemi. Jeśli segment się chowa, nie licz, że na stromym zejściu nagle nabierze charakteru.
Wewnętrzne mechanizmy skrętne też potrafią działać dobrze, lecz bywają bardziej kapryśne w błocie, wilgoci i po wielu sezonach. Na pierwszy zestaw do Tatr wybrałbym model z solidnymi zewnętrznymi zaciskami. Mniej eleganckiej teorii, więcej pewności wtedy, kiedy noga jedzie po mokrej płycie.
Rękojeść z pianki dobrze leży w dłoni i sprawdza się przy cieplejszej pogodzie. Korek jest przyjemny, dobrze odprowadza wilgoć i zwykle pojawia się w droższych modelach. Guma jest trwała, ale latem potrafi grzać oraz ślizgać się w spoconej dłoni. Warto potrzymać kijki w sklepie, najlepiej również w cienkich rękawiczkach, jeśli w takich chodzisz.
Paski nie służą do ciasnego przywiązywania nadgarstka. Dłoń wkłada się od dołu, a pasek opiera się między kciukiem i palcem wskazującym. Dzięki temu część ciężaru przenosi pasek, a chwyt może pozostać luźniejszy. Na łatwych ścieżkach to kwestia komfortu. Na stromym zejściu, gdy dłonie są zmęczone, różnica robi się bardzo konkretna.
Na tatrzańskie skały wybieraj groty z węglika spiekanego. Są odporne na ścieranie i dobrze trzymają się twardego podłoża. Gumowe nakładki przydadzą się na asfalcie, w schronisku albo podczas dojścia przez miasto. W terenie zdejmij je - na mokrym kamieniu guma często ślizga się bardziej, niż oczekujesz.
Małe talerzyki trekkingowe zabezpieczają kij przed zapadaniem się w miękkiej ziemi, śniegu pozimowym czy błocie. Zimą potrzebne są większe talerzyki, ale nie zakładaj ich latem tylko dlatego, że były w pudełku. Będą haczyć o korzenie i kamienie.
Przed zakupem sprawdź, czy producent oferuje wymienne groty, talerzyki i segmenty. Kijki są sprzętem eksploatacyjnym. Grot kiedyś się zużyje, talerzyk gdzieś odpadnie, a jeden kij może oberwać w szczelinie. Możliwość naprawy jest bardziej wartościowa niż kolejny efektowny nadruk.
Omijaj najtańsze kijki bez informacji o materiale, blokadzie i dostępnych częściach. Mogą przetrwać kilka spacerów, ale na stromym zejściu nie chcesz testować, czy ich deklarowana nośność była życzeniem producenta. Uważaj też na modele ciężkie jak kij od szczotki, z plastikowymi rączkami i cienkimi paskami. Po całym dniu będziesz je przeklinać przy każdym przeniesieniu nad kamieniem.
Nie kupuj również kijków wyłącznie według wzrostu z tabelki. Sprawdź je w dłoniach, złóż, rozłóż, wyreguluj zacisk i oceń, czy mieszczą się przy plecaku. Jeśli mają spędzić większość dnia przypięte na zewnątrz, długość po złożeniu ma znaczenie. Szczególnie gdy korzystasz z transportu publicznego, tłocznego busa pod szlak albo masz mały plecak.
Przed pierwszą ambitniejszą trasą ustaw długość, naucz się obsługi blokad i przejdź się z kijkami po parku, lesie lub lokalnym wzniesieniu. W Tatrach warto pierwszy raz walczyć z podejściem, a nie z własnym sprzętem. A kiedy na mokrym zejściu poczujesz, że kijki pracują pewnie pod dłońmi, pamiętaj: nadal patrz pod nogi. Nawet najlepszy model nie uratuje człowieka, który zapatrzył się w widok i postawił krok w złym miejscu.
Newsletter
Kilka razy w roku: warunki na szlakach, zamknięcia, dobry moment na wyjazd i nowe trasy. Bez cotygodniowego spamu.

Raczki czy raki w Tatry? Dobierz sprzęt do śniegu, lodu i trasy. Sprawdź dopasowanie do butów oraz moment, w którym trzeba zawrócić na czas bez wahania.

Masz formę z żelaza i chcesz pokazać kumplowi lub dziewczynie piękno Tatr? Zanim zaciągniesz ich na Orlą Perć w adidasach, przeczytaj, jak zaplanować wyjazd, żeby nie wracali do domu z płaczem.

Słoneczny poranek w Zakopanem to najgorszy doradca w pakowaniu plecaka. Zobacz, jak działa system "na cebulkę" i dlaczego jeden błąd w doborze ubrań może zamienić wejście na szczyt w koszmar.