Łańcuchy w Tatrach dla początkujących bez paniki

Autor: Konrad Leśniak

Łańcuchy w Tatrach dla początkujących bez paniki

Stoisz pod skalną płytą, nad tobą metalowy łańcuch, a za plecami ktoś już czeka. Właśnie w takich momentach łańcuchy w Tatrach dla początkujących przestają być ciekawostką z relacji w internecie, a zaczynają wymagać spokojnej głowy, pewnego kroku i rozsądnej decyzji. Nie musisz być taternikiem. Musisz za to wiedzieć, po co tam jesteś i kiedy powiedzieć sobie: dziś nie.

Łańcuch nie jest atrakcją samą w sobie ani odznaką górskiej odwagi. To zabezpieczenie zamontowane tam, gdzie szlak prowadzi przez stromy, śliski lub eksponowany fragment skały. Ma pomagać utrzymać równowagę. Nie zamienia trudnego terenu w spacer po Krupówkach i nie ochroni przed skutkami poślizgnięcia, jeśli idziesz w deszczu, panice albo w butach z gładką podeszwą.

Łańcuchy w Tatrach dla początkujących - najpierw uczciwa ocena

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy dam radę złapać łańcuch?”. Większość zdrowych osób złapie. Pytanie brzmi: czy potrafisz przez kilka godzin iść pod górę, zachować koncentrację po zmęczeniu, nie zastygnąć ze strachu nad przepaścią i wrócić bezpiecznie, gdy warunki się pogorszą?

Pierwszy kontakt z łańcuchami ma sens, jeśli wcześniej przeszedłeś lub przeszłaś kilka dłuższych tatrzańskich tras bez problemu z kondycją, orientacją i tempem. Doliny, podejścia do schronisk, Kasprowy Wierch od strony Hali Gąsienicowej czy Czerwone Wierchy w dobrej pogodzie budują bazę, choć nie uczą techniki na skale. Jeśli po trzech godzinach marszu nogi robią się z waty, wybieranie szlaku z ekspozycją nie jest ambitnym planem. Jest dokładaniem ryzyka do zmęczenia.

Osobną sprawą jest lęk wysokości. Nie każdy go ma, ale wielu ludzi odkrywa go dopiero wtedy, gdy musi postawić stopę na wąskiej półce, a obok jest dużo powietrza. Nie ma w tym wstydu. Wstydem byłoby ciągnąć dalej partnera, który trzęsie się, płacze albo przestaje logicznie reagować, bo „przecież już tak daleko zaszliśmy”. W górach nie dostaje się punktów za ignorowanie własnych granic.

Co naprawdę oznacza trudność z łańcuchami

Łańcuchy bywają krótkie, ale odcinek może być wymagający z kilku powodów naraz. Skała może być mokra i wypolerowana przez tysiące butów. Wokół może być tłum. Powyżej albo poniżej może czekać ekspozycja, czyli teren, w którym ewentualny błąd nie kończy się zwykłym siniakiem.

Do tego dochodzi kierunek przejścia. Coś, co podchodzi się dość pewnie, przy schodzeniu może nagle wyglądać dużo poważniej. W dół słabiej widzisz stopnie, łatwiej zablokować kolana i odruchowo zawisnąć na rękach. Dlatego opis trasy czytaj do końca. Nie wystarczy informacja, że „są łańcuchy”. Sprawdź, gdzie dokładnie występują, czy idzie się nimi pod górę czy w dół, jak długa jest cała wycieczka i jakie są możliwości odwrotu.

Dobrym przykładem pierwszego poważniejszego kontaktu ze sztucznymi ułatwieniami bywa Szpiglasowa Przełęcz, ale tylko dla osoby sprawnej, obytej z całodziennym marszem i idącej w stabilnych warunkach. To nie jest propozycja na pierwszy dzień w Zakopanem po nocnej podróży. Giewont z kolei kusi bliskością miasta, lecz w sezonie potrafi zamienić się w ludzki wąż. Kolejki, nerwowe wyprzedzanie i ludzie zatrzymujący się w najgorszym możliwym miejscu odbierają mu cały pozorny „łatwy” charakter.

Rysy, Orla Perć, Kościelec czy podejścia na bardziej eksponowane słowackie przełęcze nie są poligonem dla osoby, która dopiero sprawdza, czy łańcuchy jej odpowiadają. Zdjęcie z wierzchołka nie pokazuje drżących nóg, burzy po południu ani korka, w którym nie masz gdzie zawrócić.

Jak przejść odcinek z łańcuchami

Przed wejściem zatrzymaj się na chwilę i popatrz na skałę, nie tylko na łańcuch. Znajdź wzrokiem kolejne stopnie dla butów. Łańcuch ma być wsparciem dla równowagi, a nie liną, na której wisisz całym ciężarem. Jeśli wyciągasz się na rękach, szybko tracisz siłę, a nogi - które są przecież znacznie mocniejsze - przestają pracować tak, jak powinny.

Idź powoli i utrzymuj trzy punkty podparcia: dwie stopy oraz jedna ręka albo dwie ręce i jedna stabilna stopa. Zanim przeniesiesz ciężar, sprawdź, czy podeszwa rzeczywiście stoi na skale, a nie na piasku, mokrym mchu czy luźnym kamyku. Nie chwytaj łańcucha daleko przed sobą tylko dlatego, że wygląda pewniej. Często lepiej złapać go bliżej ciała i zrobić krótszy, kontrolowany ruch.

Nie próbuj robić kilku rzeczy naraz. Nie poprawiaj plecaka na środku trudnego fragmentu, nie wyciągaj telefonu i nie tłumacz wtedy komuś za tobą, gdzie ma postawić stopę. Najpierw przejdź w bezpieczniejsze miejsce. Zdjęcie może poczekać. Grawitacja nie.

Jeśli idziesz z kimś mniej doświadczonym, zachowaj odstęp. Nie stójcie jedna osoba pod drugą na tej samej linii, zwłaszcza w żlebie lub pod stromą ścianą. Strącony kamień, poślizgnięty but albo nerwowy ruch plecakiem wystarczą, by problem jednej osoby stał się problemem całej grupy.

Sprzęt, który pomaga, i gadżety, które udają pomoc

Najważniejsze są dobrze dobrane buty trekkingowe z przyczepną podeszwą. Nie muszą być pancerne i ciężkie, ale powinny być rozchodzone, stabilne i pewnie trzymać stopę. Miejskie adidasy na suchym chodniku bywają wygodne. Na mokrym wapieniu lub granicie potrafią być dramatem.

Rękawiczki mogą poprawić komfort chwytu, zwłaszcza gdy łańcuch jest zimny, mokry albo metal ociera dłonie. Cienkie rękawiczki robocze czy rowerowe wystarczą, o ile nie ograniczają czucia. Nie są jednak obowiązkowe i nie zastąpią techniki. Wiele osób przechodzi łańcuchy gołą dłonią bez problemu.

Kask, uprząż i lonża via ferrata nie są standardowym wyposażeniem na znakowanych tatrzańskich szlakach z łańcuchami. Nie kupuj tego w przekonaniu, że metalowy zestaw automatycznie zrobi z ciebie osobę bezpieczną. Na typowym szlaku często nie ma warunków ani punktów, by użyć go sensownie, a plątanie się przy zabezpieczeniach może tylko spowolnić ciebie i innych. Jeśli marzą ci się ferraty, naucz się ich zasad osobno, na właściwie przygotowanej trasie.

Weź za to kurtkę przeciwdeszczową, ciepłą warstwę, wodę, jedzenie i naładowany telefon z mapą offline. Brzmi banalnie, dopóki nie zorientujesz się pod przełęczą, że wiatr zabrał ciepło, chmury weszły na grań, a do samochodu zostało kilka godzin.

Pogoda i tłum potrafią unieważnić dobry plan

Sucha skała, dobra widoczność i spokojny poranek to warunki, w których początkujący ma największą szansę skupić się na ruchu. Deszcz zmienia układ gry natychmiast. Mokre łańcuchy są śliskie, skała traci przyczepność, a chłód zabiera sprawność dłoni. Wychodzenie wysoko w ulewie tylko dlatego, że nocleg jest opłacony, to nie hart ducha. To głupota.

Jeszcze bardziej stanowczo potraktuj prognozę burzową. Łańcuch jest metalowy, ale nawet bez niego granie, przełęcze i otwarte stoki są fatalnym miejscem podczas burzy. Planuj tak, by najtrudniejszy fragment przejść rano, a nie o godzinie, gdy prognoza zaczyna mrugać piorunami. Jeśli pogoda przyspieszy, ty też nie próbuj przyspieszać na śliskiej skale. Zawróć.

W sezonie wyruszaj wcześnie. Nie tylko dla ciszy i światła nad stawami. Wcześnie zyskujesz zapas czasu, mniejszy tłok oraz możliwość spokojnego odwrotu. Gdy przed łańcuchami stoi kilkadziesiąt osób, nie przepychaj się i nie wchodź komuś na plecy. Poczekaj albo odpuść. Ten konkretny wierzchołek nie ucieknie, a ty nie jesteś elementem taśmy produkcyjnej do zdobywania szczytów.

Kiedy zawrócić bez dyskusji

Zawracanie jest właściwą decyzją, gdy skała jest mokra, widoczność dramatycznie spada, słyszysz grzmoty, ktoś z grupy wyraźnie panikuje albo czujesz, że brakuje ci siły na bezpieczne zejście. Także wtedy, gdy korek na szlaku zjada czas potrzebny na powrót przed zmrokiem.

Nie czekaj, aż sytuacja stanie się jednoznacznie zła. Wtedy wybór często robi się za ciebie. Najlepszy moment na odwrót jest zwykle trochę wcześniej, niż podpowiada ambicja. Tatry będą tu jutro, za miesiąc i za rok. Wróć z pierwszego spotkania z łańcuchami z poczuciem kontroli, a nie z historią, której główną puentą jest to, że „jakoś się udało”.

Czytaj też

Zaplanuj wyjazd

To linki partnerskie. Jeśli zarezerwujesz przez nie nocleg lub bilet, dostaniemy niewielką prowizję na kawusie :). Dla Ciebie cena pozostaje taka sama.

Ostatnio na blogu

Znalezione tutaj informacje, okazały się przydatne? Spędziłem sporo czasu na zebraniu tych informacji. Jeśli ułatwiły Ci zaplanowanie wycieczki, postaw mi wirtualną kawę! ☕

Postaw mi