Pęcherze, "odcięcie prądu" i zdarta skóra. 5 patentów, które uratują Twój urlop

Pęcherze, "odcięcie prądu" i zdarta skóra. 5 patentów, które uratują Twój urlop

Siedzisz w pracy i planujesz wejście na Kasprowy Wierch. Oglądasz zdjęcia, sprawdzasz pogodę, kupujesz nowe buty. Jesteś gotowy. A potem przyjeżdżasz w Tatry, po godzinie marszu na pięcie robi Ci się bąbel wielkości śliwki, a w połowie góry masz wrażenie, że ktoś odciął Ci zasilanie.

Większość turystów nie odpada na szlaku przez brak kondycji, tylko przez małe, głupie błędy, których można łatwo uniknąć. Oto 5 “protipów” z górskiego pola walki.

1. Pęcherze: Zapobiegaj, zanim zaboli

Jeśli czekasz z naklejeniem plastra do momentu, aż pęcherz pęknie – przegrałeś. Zniszczyłeś sobie wycieczkę.

  • Patent na “hot spoty”: Kiedy tylko poczujesz, że but minimalnie ociera Ci piętę lub palec (czujesz ciepło w tym miejscu), zatrzymaj się natychmiast.
  • Nie licz, że “się rozejdzie”. Naklej w to miejsce plaster z opatrunkiem, a najlepiej specjalny plaster żelowy (np. Compeed). Działa jak druga, sztuczna skóra i w 90% przypadków ratuje sytuację, pozwalając wejść np. na Czerwone Wierchy bez łez w oczach.

2. “Odcięcie prądu” (Bomba węglowodanowa)

Znasz to? Idziesz, idziesz, i nagle – pyk. Nogi z waty, mroczki przed oczami, nie masz siły zrobić kroku, choć serce wcale mocno nie bije. To tzw. “odcięcie prądu”, czyli drastyczny spadek glikogenu (cukru) w mięśniach.

  • Jak nie dopuścić: W górach jemy zanim zgłodniejemy. Jeśli masz przed sobą 3 godziny podejścia pod Starorobociański Wierch, przegryzaj coś małego (baton, suszone morele) co 45 minut.
  • Jak ratować: Jeśli już Cię “odcięło”, potrzebujesz cukru, który zadziała natychmiast. Coca-cola, żelki, albo specjalne żele energetyczne dla biegaczy. 15 minut i wracasz do żywych.

3. Otarcia ud (“Wilk”)

Temat, o którym nikt nie mówi, a który dotyczy bardzo wielu osób (szczególnie w upalne, letnie dni). Wilgotne, ocierające się o siebie uda mogą po kilku godzinach marszu zamienić się w rany, które zablokują Cię w hotelu na trzy dni.

  • Rozwiązanie: Zwykła, dziecięca zasypka (talk) albo antyperspirant w sztyfcie (posmaruj nim uda przed wyjściem). Zmniejsza tarcie niemal do zera. Oszczędzisz sobie spaceru “kowbojskim krokiem” po Krupówkach.

4. Spalone karki i usta (Górskie słońce to laser)

Na 2000 m n.p.m. (np. na Wołowcu czy Szpiglasowym Wierchu) promieniowanie UV jest o kilkadziesiąt procent silniejsze niż nad Bałtykiem. Dodatkowo wiatr chłodzi skórę, więc nie czujesz, że się palisz.

  • “Zwykły” krem SPF 30 to często za mało. Potrzebujesz SPF 50.
  • Najczęstszy błąd: Ludzie zapominają o smarowaniu ust i uszu. Spalone, pękające usta po całym dniu na grani to koszmar. Pomadka z filtrem UV w kieszeni to absolutny obowiązek (szczególnie zimą, gdy słońce odbija się od śniegu!).

5. Folia NRC ratuje tyłek (dosłownie)

Folia życia (srebrno-złoty koc) kosztuje 5-10 złotych. Każdy wie, że używa się jej do ogrzania poszkodowanego w razie wypadku. Ale to też genialny, codzienny gadżet!

  • Siedzisz na zimnej, wilgotnej trawie albo śniegu, czekając na zachód słońca na Rusinowej Polanie? Rozłóż folię NRC jako izolator.
  • Złapała Cię ulewa, a Twoja kurtka przemiękła? Możesz owinąć się nią (srebrnym do ciała), żeby zatrzymać ciepło, zanim dotrzesz do doliny.

Góry weryfikują sprzęt, ale jeszcze szybciej weryfikują głowę. Złota zasada ratowników mówi: reaguj na małe problemy, zanim staną się dużymi kryzysami. Czujesz obcierający but? Stój i klej. Czujesz głód? Jedz od razu. To proste, a zmienia wszystko.

Czytaj też

Powiązane szlaki

Ostatnio na blogu

Znalezione tutaj informacje, okazały się przydatne? Spędziłem sporo czasu na zebraniu tych informacji. Jeśli ułatwiły Ci zaplanowanie wycieczki, postaw mi wirtualną kawę! ☕

Postaw mi