Taterki logo

Zdradziłem Tatry dla Pienin. Sokolicę i Trzy Korony zrobiliśmy w jeden dzień (i to z rowerami!)

Zdradziłem Tatry dla Pienin. Sokolicę i Trzy Korony zrobiliśmy w jeden dzień (i to z rowerami!)

Przyznaję się bez bicia. W zeszły weekend zdradziłem moje ukochane Tatry. Padło na Pieniny i Szczawnicę. Byliśmy tam pierwszy raz i wiecie co? To był jeden z najlepszych górskich weekendów w naszym życiu.

Jeśli szukacie alternatywy dla Tatr (mniejsze przewyższenia, ale równie genialne widoki) – oto nasz przepis na idealną jednodniową “Pienińską Pętlę”.

Plan doskonały: Pieszo w górę, rowerem w dół

Nie chcieliśmy iść i wracać tą samą drogą. Wymyśliliśmy logistykę, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Połączyliśmy wspinaczkę na dwa najsłynniejsze szczyty (Sokolicę i Trzy Korony) z powrotem słynną Drogą Pienińską (wzdłuż Dunajca) na wypożyczonych rowerach.

Oto jak to zrobiliśmy krok po kroku.

Etap 1: Rozgrzewka ze Szczawnicy (Grajcarek i prom)

Zatrzymaliśmy się w Szczawnicy. To urocze, uzdrowiskowe miasteczko, które klimatem różni się od Zakopanego (jest jakoś tak… spokojniej).

  1. Zaczęliśmy spacer rano wzdłuż potoku Grajcarek, kierując się w stronę Dunajca.
  2. Żeby wejść na szlak na Sokolicę (szlak niebieski), musieliśmy przekroczyć rzekę. I tu jest pierwszy hit! Nie ma tam mostu. Przeprawia się tratwą/promem (kosztuje to kilka złotych, zapłaciliśmy 6zł, płatne flisakowi w gotówce). Przez 5 minut czujesz się jak w innej epoce. Pamiętajcie tylko, że prom nie kursuje zimą!

Etap 2: Atak na Sokolicę (I ta słynna sosna)

Zaraz po zejściu z tratwy szlak pnie się bardzo ostro pod górę lasem. Kondycyjnie? Jak podejście na Sarnią Skałę w szybkim tempie. Można się spocić!

  • Sokolica (747 m n.p.m.): Na sam szczyt wejście jest płatne (Pieniński Park Narodowy), ale bilet kupiony tutaj upoważnia też do wejścia na Trzy Korony w tym samym dniu.
  • Widok: Kiedy wychodzisz z lasu na platformę widokową, stajesz wryty. Półkilometrowa, pionowa ściana spada wprost do rwącego Dunajca, po którym płyną malutkie tratwy.
  • To właśnie tu rośnie (choć niestety dość mocno uszkodzona przez śmigłowiec kilka lat temu) słynna “pienińska sosna” – prawdopodobnie najczęściej fotografowane drzewo w Polsce.

Etap 3: Spacer grzbietem (Sokolica -> Trzy Korony)

Z Sokolicy ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem (tzw. Sokolą Percią). To przepiękny, “pieniński roller-coaster”. Szlak raz wchodzi w las, raz prowadzi wapiennymi skałkami. Mijaliśmy kolejne szczyty (Czertezik, Zamkowa Góra). Teren jest urozmaicony, a po prawej stronie w oddali majaczą zaśnieżone Tatry Wysokie.

Etap 4: Trzy Korony i Galeria Okrąglica

W końcu dotarliśmy pod Trzy Korony – symbol Pienin. Samo wejście na najwyższą z pięciu turni (Okrąglicę, 982 m n.p.m.) odbywa się po stalowych, zawieszonych nad przepaścią platformach.

  • Wskazówka: W środku sezonu tworzą się tam kolejki jak do łańcuchów na Giewoncie. Byliśmy tam przed popołudniem, więc weszliśmy płynnie.
  • Panorama z tarasu jest absolutnie magiczna. Dunajec wije się w dole jak wąż, a my staliśmy na dachu tego wapiennego zamku.

Etap 5: Powrót? Nie pieszo! (Zjazd Rowerami)

Ze szczytu zeszliśmy w stronę Schroniska PTTK Trzy Korony (na kwaśnicę, nie było pierogów z jagodami ehh). I teraz najlepsze: nie musieliśmy wracać pieszo.

  • W schronisku wypożyczyliśmy rowery.
  • Ruszylliśmy z powrotem do Szczawnicy tzw. Drogą Pienińską (czerwony szlak wzdłuż rzeki, po słowackiej stronie).
  • To 10 kilometrów absolutnego relaksu. Jedziesz rowerem szeroką drogą szutrową, po lewej masz rzekę i flisaków, a po prawej pionowe wapienne ściany. Droga bardzo delikatnie opada w dół, więc wysiłek jest minimalny.
  • Rowery zdaliśmy w Szczawnicy w schronisku Orlica.

Dlaczego warto?

Pieniny to góry małe, ale z charakterem. Po 8 godzinach wycieczki (pieszo + rower) czuliśmy w nogach “dobrą robotę”, ale nie byliśmy zniszczeni jak po zejściu z Czerwonych Wierchów.

Połączenie dwóch rodzajów aktywności to genialny pomysł na “reset”. Jeśli masz zakwasy po Tatrach, albo po prostu szukasz czegoś z mniejszą “lufą” pod nogami, a z równie pięknymi widokami – Pieniny czekają. My na pewno tam wrócimy!

Ostatnio na blogu

Znalezione tutaj informacje, okazały się przydatne? Spędziłem sporo czasu na zebraniu tych informacji. Jeśli ułatwiły Ci zaplanowanie wycieczki, postaw mi wirtualną kawę! ☕

Postaw mi